Przejdź do treści

Przekaz 188, Czas grobu

Księga Urantii

Przekaz 188

Czas grobu

188:0.1 (2012.1) PÓŁTORA dnia śmiertelne ciało Jezusa leżało w grobie Józefa; okres, jaki upłynął pomiędzy śmiercią na krzyżu a zmartwychwstaniem, jest dla nas mało znanym rozdziałem ziemskiej misji Michała. Możemy opowiedzieć o pogrzebie Syna Człowieczego i umieścić w tym zapisie wydarzenia towarzyszące jego zmartwychwstaniu, ale nie potrafimy podać wielu informacji o prawdziwej naturze tego, co naprawdę miało miejsce podczas trzydziestu sześciu godzin, od piętnastej w piątek po południu do trzeciej rano w niedzielę. Ten okres w misji Mistrza rozpoczął się na krótko przed zdjęciem go z krzyża przez rzymskich żołnierzy. Kiedy umarł, jeszcze ponad godzinę wisiał na krzyżu. Byłby zdjęty wcześniej, ale pewne opóźnienie nastąpiło z powodu egzekucji dwóch bandytów.

188:0.2 (2012.2) Władcy żydowscy chcieli wrzucić ciało Jezusa do otwartych dołów grzebalnych Gehenny, na południe od miasta; było zwyczajem pozbywać się w ten sposób ofiar ukrzyżowania. Gdyby zrealizowano ten plan, ciało Mistrza byłoby wystawione na pastwę dzikich zwierząt.

188:0.3 (2012.3) W międzyczasie Józef z Arymatei, w towarzystwie Nikodema, poszedł do Piłata i poprosił o wydanie ciała Jezusa, aby go odpowiednio pochować. Nierzadko się zdarzało, że przyjaciele ukrzyżowanych oferowali władzom rzymskim łapówkę za przywilej wejścia w posiadanie ciała. Józef poszedł do Piłata z dużą sumę pieniędzy na wypadek, gdyby przyszło zapłacić za pozwolenie zabrania ciała Jezusa, aby je pogrzebać w prywatnym grobowcu. Ale Piłat nie chciał wziąć pieniędzy. Kiedy usłyszał prośbę, szybko podpisał rozkaz upoważniający Józefa, aby poszedł na Golgotę i natychmiast dostał ciało Mistrza. W międzyczasie burza piaskowa znacznie przycichła i grupa Żydów reprezentująca Sanhedryn poszła na Golgotę, aby się upewnić, że ciało Jezusa zostało zabrane wraz z ciałami zbójców i wrzucone do publicznej, otwartej mogiły.

1. Pogrzeb Jezusa

188:1.1 (2012.4) Kiedy Józef i Nikodem przybyli na Golgotę, zastali żołnierzy zdejmujących Jezusa z krzyża i stojących obok przedstawicieli Sanhedrynu, pilnujących, żeby żaden ze zwolenników Jezusa nie przeszkodził we wrzuceniu jego ciała do dołów grzebalnych dla przestępców. Kiedy Józef pokazał setnikowi rozkaz Piłata dotyczący ciała Mistrza, Żydzi podnieśli wielki wrzask i domagali się ciała. W swoim szaleństwie chcieli odebrać ciało gwałtem i kiedy przystąpili do działania, setnik wezwał czterech żołnierzy do siebie a oni, z dobytymi mieczami, stanęli okrakiem nad ciałem Mistrza, które leżało na ziemi. Pozostałym żołnierzom setnik rozkazał, aby zostawili dwóch złodziei i odpędzili tę gniewną hałastrę rozwścieczonych Żydów. Kiedy przywrócono porządek, setnik przeczytał Żydom zezwolenie Piłata, a odchodząc na bok, powiedział Józefowi: „To ciało należy do ciebie i czyń z nim, co uważasz za stosowne. Ja i moi żołnierze będziemy stać w pogotowiu i dopilnujemy, żeby nikt ci nie przeszkodził”.

188:1.2 (2013.1) Człowiek ukrzyżowany nie mógł być pochowany na cmentarzu żydowskim; Prawo surowo tego zabraniało. Józef i Nikodem znali Prawo, a wracając z Golgoty, postanowili pochować Jezusa w nowym rodzinnym grobowcu Józefa, wyciosanym w litej skale, znajdującym się nieco na północ od Golgoty i po drugiej stronie drogi prowadzącej do Samarii. Nikt dotąd nie leżał w tym grobowcu i pomyśleli, że jest to odpowiednie miejsce dla złożenia Mistrza. Józef naprawdę wierzył, że Jezus może zmartwychwstać, ale Nikodem miał poważne wątpliwości w tej sprawie. Ci byli członkowie Sanhedrynu zachowywali swoją wiarę w Jezusa w większej czy mniejszej tajemnicy, chociaż koledzy z Sanhedrynu podejrzewali ich o to, nawet przed ich odejściem z rady. Od tego momentu byli najbardziej zadeklarowanymi uczniami Jezusa w całej Jerozolimie.

188:1.3 (2013.2) Około szesnastej trzydzieści kondukt pogrzebowy Jezusa z Nazaretu wyruszył z Golgoty do grobowca Józefa, znajdującego się po drugiej stronie drogi. Ciało zawinięto w lniane płótno, a nieśli je czterej mężczyźni, za którymi szły wierne kobiety z Galilei, które przyglądały się śmierci Jezusa. Śmiertelnikami, którzy nieśli materialne ciało Jezusa do grobowca byli: Józef, Nikodem, Jan i rzymski setnik.

188:1.4 (2013.3) Wnieśli ciało do grobowca, komory mniej więcej trzy na trzy metry, gdzie w pośpiechu przygotowali je do pogrzebu. Faktycznie Żydzi nie grzebali swoich zmarłych, ale ich balsamowali. Józef i Nikodem przynieśli ze sobą dużo mirry i aloesu i teraz owinęli ciało bandażami nasyconymi w tym roztworze. Kiedy balsamowanie było skończone, obwiązali twarz kawałkiem materiału, owinęli ciało lnianym płótnem i z szacunkiem złożyli na półce w grobowcu.

188:1.5 (2013.4) Po złożeniu ciała do grobowca setnik dał znak swoim żołnierzom, aby pomogli zatoczyć olbrzymi kamień przed wejście grobowca. Potem żołnierze poszli do Gehenny z ciałami złodziei, podczas gdy pozostali wrócili w żalu do Jerozolimy, aby obchodzić święto Paschy zgodnie z prawem Mojżesza.

188:1.6 (2013.5) W wielkim pośpiechu pochowano Jezusa, gdyż był to dzień przygotowań i szybko zbliżał się szabat. Mężczyźni pospiesznie wrócili do miasta, ale kobiety zostały w pobliżu grobowca, aż się zupełnie ściemniło.

188:1.7 (2013.6) Podczas gdy to wszystko się działo, kobiety ukrywały się w pobliżu, obserwowały wszystko dokładnie i widziały, gdzie pochowano Mistrza. Ukryły się tak, ponieważ w tamtych czasach nie wolno było kobietom towarzyszyć mężczyznom. Kobiety te uważały, że Jezus nie został właściwie przygotowany do pogrzebu i uzgodniły między sobą, żeby wrócić do domu Józefa, odpocząć podczas szabatu, przygotować wonności i olejki, a potem w niedzielę rano iść i prawidłowo przygotować ciało Mistrza na śmiertelny spoczynek. Tymi kobietami, które pozostały przy grobie tego piątkowego wieczora, były: Maria Magdalena, Maria, żona Klopasa, Marta, druga siostra matki Jezusa i Rebeka z Seforis.

188:1.8 (2013.7) Z wyjątkiem Dawida Zebedeusza i Józefa z Arymatei niewielu uczniów Jezusa naprawdę wierzyło czy też rozumiało, że trzeciego dnia ma on powstać z grobu.

2. Zabezpieczenie grobu

188:2.1 (2014.1) O ile wyznawcy Jezusa byli niepomni jego obietnicy, że wstanie z grobu na trzeci dzień, pamiętali o tym jego wrogowie. Wyżsi kapłani, faryzeusze i saduceusze przypomnieli sobie doniesienia, jakie dostawali, że Jezus powiedział, iż zmartwychwstanie.

188:2.2 (2014.2) W ten piątek, po paschalnej wieczerzy, około północy zebrała się w domu Kajfasza grupa żydowskich przywódców i dyskutowała o swych obawach, dotyczących oświadczenia Mistrza, że trzeciego dnia zmartwychwstanie. Spotkanie to zakończyło się powołaniem komitetu członków Sanhedrynu, którzy następnego dnia rano złożyli wizytę Piłatowi, przedstawiając mu oficjalną prośbę Sanhedrynu, żeby postawić rzymską straż przed grobem Jezusa, aby zapobiec machinacjom jego przyjaciół. Przedstawiciel komitetu powiedział Piłatowi: „Panie, pamiętamy, że ten oszust, Jezus z Nazaretu, kiedy był jeszcze żywy, powiedział, «Po trzech dniach zmartwychwstanę». Dlatego też przyszliśmy do ciebie z prośbą, żebyś wydał takie rozkazy, jakie potrzebne są do zabezpieczenia grobu przed jego wyznawcami, co najmniej do trzeciego dnia. Bardzo się obawiamy, że przyjdą jego uczniowie i wykradną go w nocy, a potem będą głosić ludziom, że zmartwychwstał. Gdybyśmy na to pozwolili, błąd ten może okazać się znacznie gorszy niż pozostawienie go przy życiu”.

188:2.3 (2014.3) Kiedy Piłat wysłuchał prośby członków Sanhedrynu, powiedział: „Dam wam straż dziesięciu żołnierzy. Idźcie i zapewnijcie bezpieczeństwo grobowca”. Kiedy wrócili do Świątyni, wzięli dziesięciu swoich strażników i poszli do grobowca Józefa z tymi dziesięcioma strażnikami żydowskimi i dziesięcioma żołnierzami rzymskimi, akurat w szabatowy ranek, żeby postawić tę straż przed grobowcem. Ludzie ci zatoczyli jeszcze jeden kamień przed grobowiec i położyli pieczęcie Piłata na kamieniach i wokół nich, żeby nie zostały ruszone bez ich wiedzy. I tych dwudziestu ludzi pozostało na straży aż do godziny zmartwychwstania; Żydzi donosili im jedzenie i picie.

3. W dzień szabatu

188:3.1 (2014.4) Podczas tego szabatowego dnia, kiedy cała Jerozolima mówiła o śmierci Jezusa na krzyżu, uczniowie i apostołowie pozostawali w ukryciu. W tym czasie przebywało w Jerozolimie prawie półtora miliona Żydów przybyłych ze wszystkich części Cesarstwa Rzymskiego i z Mezopotamii. Zaczynał się tydzień Paschy i wszyscy ci pielgrzymi mieli być w mieście, aby dowiedzieć się o zmartwychwstaniu Jezusa i zanieść tę wiadomość do swoich domów.

188:3.2 (2014.5) Późnym wieczorem w sobotę, Jan Marek zwołał potajemnie jedenastu apostołów, żeby przyszli do domu jego ojca, gdzie tuż przed północą zebrali się wszyscy w tej samej sali na górze, w której dwie noce wcześniej spożywali Ostatnią Wieczerzę ze swoim Mistrzem.

188:3.3 (2014.6) Maria, matka Jezusa wróciła do Betanii razem z Rut i Judą, dołączając do swej rodziny w sobotę wieczorem, tuż przed zachodem słońca. Dawid Zebedeusz pozostawał w domu Nikodema i zarządził, aby posłańcy zebrali się tam w niedzielę wcześnie rano. Kobiety z Galilei, które przygotowały wonności na dodatkowe balsamowanie ciała Jezusa, pozostały w domu Józefa z Arymatei.

188:3.4 (2014.7) Nie potrafimy w pełni wyjaśnić, co działo się z Jezusem z Nazaretu podczas tego półtora dnia, kiedy miał spoczywać w nowym grobowcu Józefa. Najwyraźniej umarł taką samą naturalną śmiercią na krzyżu, jaką w podobnych okolicznościach umarłby każdy inny śmiertelnik. Słyszeliśmy, jak mówił: „Ojcze, w twoje ręce powierzam mego ducha”. Nie rozumiemy w pełni znaczenia tej wypowiedzi, ponieważ jego Dostrajacz Myśli już dawno był uosobiony i miał swój byt niezależny od śmiertelnego bytu Jezusa. Na Uosobionego Dostrajacza Mistrza w żaden sposób nie mogła wpłynąć fizyczna śmierć Jezusa na krzyżu. To, co na jakiś czas Jezus oddał w ręce Ojca, musiało być duchowym duplikatem wcześniejszej działalności Dostrajacza, pracującego nad uduchowieniem śmiertelnego umysłu, co umożliwiło przekazanie zapisu ludzkiego doświadczenia do światów-mieszkań. W doświadczeniu Jezusa musiała istnieć jakaś duchowa rzeczywistość analogiczna do duchowej natury czy też duszy rozwijających się w wierze śmiertelników na ich światach. Ale to tylko nasza opinia – naprawdę nie wiemy, co Jezus powierzył opiece swojego Ojca.

188:3.5 (2015.1) Wiemy, że fizyczna postać Mistrza spoczywała w grobowcu Józefa do trzeciej rano w niedzielę, ale nie jesteśmy zupełnie pewni statusu osobowości Jezusa w czasie tych trzydziestu sześciu godzin. Czasami ośmielamy się tłumaczyć sobie te sprawy mniej więcej tak:

188:3.6 (2015.2) 1. Świadomość Stwórcy Michała musiała być niezależna i całkowicie oddzielona od związanego z nią umysłu z fizycznego wcielenia.

188:3.7 (2015.3) 2. Wiemy, że Dostrajacz Myśli, który był poprzednio z Jezusem, przebywał na Ziemi cały ten czas i osobiście dowodził zgromadzonymi tam zastępami niebiańskimi.

188:3.8 (2015.4) 3. Nabyta, duchowa tożsamość człowieka z Nazaretu, która ukształtowała się podczas całego jego życia w ciele, najpierw na skutek bezpośrednich starań jego Dostrajacza Myśli, a później poprzez jego własne doskonałe dostosowanie między fizycznymi potrzebami a duchowymi wymaganiami idealnej śmiertelnej egzystencji, co było konsekwencją nieustannego wyboru woli Ojca, musiała zostać oddana pod opiekę Rajskiego Ojca. Nie wiemy, czy ta duchowa rzeczywistość wróciła, żeby stać się częścią zmartwychwstałej osobowości, ale wierzymy, że wróciła. Jednak są tacy we wszechświecie, którzy utrzymują, że ta dusza-tożsamość Jezusa spoczywa obecnie na „łonie Ojca” i będzie kiedyś uwolniona, aby dowodzić Korpusem Finalizmu z Nebadonu w związku z ich nieujawnionym przeznaczeniem, związanym z niestworzonymi wszechświatami niezorganizowanych jeszcze domen przestrzeni zewnętrznej.

188:3.9 (2015.5) 4. Uważamy, że ludzka czy śmiertelna świadomość Jezusa spała podczas tych trzydziestu sześciu godzin. Mamy powody sądzić, że człowiek Jezus nic nie wiedział o tym, co się działo we wszechświecie w tym okresie. Śmiertelna świadomość nie odczuwa wtedy upływu czasu; zmartwychwstanie do życia nastąpiło po śnie śmierci, jak gdyby czas nie upływał.

188:3.10 (2015.6) I to prawie wszystko, co możemy umieścić w zapisie odnośnie statusu Jezusa w czasie grobu. Jest pewna ilość wzajemnie zależnych faktów, do których możemy nawiązywać, aczkolwiek nie jesteśmy kompetentni podjąć się ich interpretacji.

188:3.11 (2015.7) Na ogromnym dziedzińcu hal zmartwychwstania, na pierwszym świecie-mieszkaniu w Satanii można obecnie zobaczyć wspaniały materialno-morontialny obiekt zwany „Pomnikiem Michała”, opatrzony teraz pieczęcią Gabriela. Pomnik ten został stworzony wkrótce po odejściu Michała z tego świata i nosi następującą inskrypcję: „Na pamiątkę śmiertelnego przejścia Jezusa z Nazaretu na Urantii”.

188:3.12 (2016.1) Istnieją zapisy, które mówią, że w tym właśnie czasie najwyższa rada Salvingtonu, w składzie stu istot, odbyła posiedzenie robocze na Urantii pod przewodnictwem Gabriela. Istnieją także zapisy świadczące o tym, że w tym czasie Pradawni Czasu z Uversy kontaktowali się z Michałem odnośnie statusu wszechświata Nebadonu.

188:3.13 (2016.2) Wiemy, że co najmniej jedna wiadomość została przesłana pomiędzy Michałem a Emanuelem na Salvingtonie, kiedy ciało Mistrza spoczywało w grobie.

188:3.14 (2016.3) Mamy poważne powody sądzić, że jakaś osobowość zajęła miejsce Caligastii w radzie Planetarnych Książąt systemu na Jerusem, która zebrała się wtedy, gdy ciało Jezusa spoczywało w grobie.

188:3.15 (2016.4) Zapisy Edentii mówią, że Ojciec Konstelacji Norlatiadek przebywał na Urantii i dostał instrukcje od Michała w tym czasie grobu.

188:3.16 (2016.5) I jest wiele innych dowodów wskazujących na to, że nie cała osobowość Jezusa spała i była nieświadoma podczas tego okresu dostrzegalnej, fizycznej śmierci.

4. Znaczenie śmierci na krzyżu

188:4.1 (2016.6) Aczkolwiek Jezus nie umarł śmiercią krzyżową, aby odkupić winę śmiertelnego gatunku ludzkiego, ani żeby umożliwić jakieś skuteczne dotarcie do skądinąd obrażonego i niewybaczającego Boga; chociaż Syn Człowieczy nie złożył siebie w ofierze, żeby uśmierzyć gniew Boga i otworzyć grzesznemu człowiekowi drogę do zbawienia; mimo to, że takie idee pokuty i przebłagania są błędne, to jednak ze śmiercią Jezusa na krzyżu związane są pewne znaczenia, których nie można przeoczyć. Faktem jest, że Urantia stała się znana jako „Świat Krzyża” pośród innych, sąsiadujących zamieszkałych planet.

188:4.2 (2016.7) Jezus chciał przeżyć w całej pełni życie człowieka w ciele na Urantii. Śmierć jest zazwyczaj częścią życia. Śmierć jest ostatnim aktem ludzkiego spektaklu. W waszych najlepszych intencjach, zmierzających do uniknięcia zabobonnych błędów fałszywej interpretacji śmierci na krzyżu, powinniście uważać, aby nie popełnić wielkiego błędu i nie przeoczyć prawdziwej doniosłości i autentycznego znaczenia śmierci Mistrza.

188:4.3 (2016.8) Śmiertelny człowiek nigdy nie był własnością arcyoszustów. Jezus nie umarł po to, żeby wykupić człowieka ze szponów władców renegatów oraz upadłych książąt z różnych sfer. Ojciec w niebie nigdy nie wymyślił tak beznadziejnie głupiej niesprawiedliwości, jak przeklęcie śmiertelnej duszy z powodu złych uczynków jej przodków. Tak samo śmierć Mistrza na krzyżu nie była ofiarą czy próbą spłacenia Bogu tego długu, jaki gatunek ludzki był mu winien.

188:4.4 (2016.9) Zanim Jezus żył na Ziemi, wasze wierzenia w takiego Boga mogły być ewentualnie uzasadnione, ale nie po życiu i śmierci Mistrza pośród jego współbraci śmiertelników. Mojżesz nauczał o dostojeństwie i sprawiedliwości Stwórcy Boga, ale Jezus ukazał miłość i miłosierdzie niebiańskiego Ojca.

188:4.5 (2016.10) Zwierzęca natura – tendencja do czynienia zła – może być dziedziczna, ale grzech nie jest przenoszony z rodzica na dziecko. Grzech jest aktem świadomego i rozmyślnego buntu woli indywidualnej istoty przeciwko woli Ojca i prawom Synów.

188:4.6 (2017.1) Jezus żył i umarł dla całego wszechświata, nie tylko dla narodów tego jednego świata. Chociaż śmiertelnicy z różnych światów dostępowali zbawienia, nawet zanim Jezus żył i umarł na Urantii, jest jednak faktem, że jego obdarzenie tego świata w dużym stopniu wyjaśniło drogę zbawienia; jego śmierć przyczyniła się w dużym stopniu do umocnienia na zawsze pewności wiecznego życia śmiertelnika po śmierci cielesnej.

188:4.7 (2017.2) Aczkolwiek niewłaściwe jest mówić o Jezusie jako ofierze, odkupicielu czy wybawcy, jest zupełnie prawidłowe nawiązywać do niego jako do zbawiciela. Na zawsze uczynił on drogę zbawienia (wiecznego życia) jaśniejszą i pewniejszą; ukazał on wszystkim śmiertelnikom, ze wszystkich światów wszechświata Nebadonu lepszą i bardziej oczywistą drogę zbawienia.

188:4.8 (2017.3) Kiedy raz zrozumiecie ideę Boga jako Ojca, prawdziwego i kochającego – tylko takiej koncepcji Jezus zawsze nauczał – musicie natychmiast, z całą konsekwencją, bezwzględnie porzucić wszystkie prymitywne wyobrażenia o Bogu jako obrażonym monarsze, srogim i wszechpotężnym władcy, którego główną radością jest złapanie swoich podwładnych na złym uczynku i dopilnowanie, aby zostali właściwie ukarani, chyba że jakaś istota niemalże jemu równa zaofiaruje się za nich cierpieć, umrzeć za nich i zamiast nich. Cała idea odkupienia i pokuty niezgodna jest z tą ideą Boga, jakiej nauczał i jakiej przykładem był Jezus z Nazaretu. Nieskończona miłość Boga nie jest drugorzędną wobec czegokolwiek w Boskiej naturze.

188:4.9 (2017.4) Cała ta koncepcja odkupienia i ofiarnego zbawienia jest zakorzeniona i ugruntowana w samolubstwie. Jezus nauczał, że służenie współbraciom jest najwyższą ideą braterstwa wierzących w duchu. Zbawienie powinno być brane za pewnik przez tych, którzy wierzą w ojcostwo Boga. Główną troską wierzącego nie powinno być samolubne pragnienie osobistego zbawienia, ale raczej bezinteresowne dążenie do miłości i tym samym do służenia współbraciom, nawet tak, jak Jezus kochał śmiertelnych ludzi i im służył.

188:4.10 (2017.5) Toteż prawdziwie wierzący nie powinni się zbytnio kłopotać przyszłą karą za grzech. Prawdziwie wierzącego obchodzić powinno tylko obecne oddzielenie od Boga. Prawdziwi, mądrzy ojcowie mogą karać swoich synów, ale czynią to wszystko w miłości i w celu ich poprawy. Nie karzą w złości, jak również nie chłostają w odwecie.

188:4.11 (2017.6) Gdyby nawet Bóg był surowym i prawowitym monarchą takiego wszechświata, w którym sprawiedliwość rządzi ponad wszystkim, na pewno nie zadowalałby się dziecinnym systemem zastąpienia winnego grzesznika niewinnie cierpiącym.

188:4.12 (2017.7) Ważną rzeczą dotyczącą śmierci Jezusa, a mającą związek ze wzbogaceniem ludzkiego doświadczenia i z poszerzeniem drogi zbawienia, jest nie tyle fakt jego śmierci, ile raczej wspaniała postawa i niezrównany duch, z jakim stawił czoła śmierci.

188:4.13 (2017.8) Cała ta idea okupienia przez pokutę stawia zbawienie w nierzeczywistej płaszczyźnie; jest to koncepcja czysto filozoficzna. Ludzkie zbawienie jest rzeczywiste; opiera się ono na dwóch rzeczywistościach, które mogą być zrozumiane dzięki wierze istot stworzonych i dlatego też zostają włączone do indywidualnego doświadczenia człowieka: na fakcie ojcostwa Boga i związanej z tym prawdzie o braterstwie człowieka. Mimo wszystko jest prawdą, że będą wam „wybaczone wasze winy, tak jak i wy wybaczacie waszym winowajcom”.

5. Nauki wynikające z krzyża

188:5.1 (2017.9) Krzyż Jezusa obrazuje pełną miarę najwyższego poświęcenia prawdziwego pasterza nawet dla niegodnych członków jego stada. Na zawsze ustanawia wszystkie stosunki pomiędzy Bogiem a człowiekiem na gruncie rodziny. Bóg jest Ojcem, a człowiek jest jego synem. Miłość, miłość ojca do swego syna staje się centralną prawdą wszechświatowych relacji Stwórcy i stworzonego – miłość, a nie sprawiedliwość króla, który szuka zadowolenia w cierpieniach i karaniu zło czyniącego poddanego.

188:5.2 (2018.1) Krzyż ukazuje na zawsze, że postawa Jezusa w stosunku do grzeszników nie była ani potępieniem, ani akceptacją, ale raczej wiecznym i miłości pełnym zbawieniem. Jezus prawdziwie jest zbawicielem w tym sensie, że jego życie i śmierć skłania człowieka do dobroci i prawego dążenia do wiecznego życia. Jezus kocha ludzi tak bardzo, że jego miłość wywołuje odzew miłości w ludzkim sercu. Miłość naprawdę jest zaraźliwa i wiecznie twórcza. Śmierć Jezusa na krzyżu jest przykładem miłości, odpowiednio silnej i boskiej, aby przebaczyć grzechy i wchłonąć wszystkie złe uczynki. Jezus objawił temu światu, że prawość ma wyższą jakość niż sprawiedliwość – zaledwie formalne dobro i zło. Boska miłość nie tylko wybacza zło; ona je absorbuje i praktycznie niszczy. Przebaczanie z miłości absolutnie góruje nad przebaczaniem z miłosierdzia. Miłosierdzie odstawia na bok winę z powodu czynienia zła, ale miłość na zawsze niszczy grzech i całą wynikającą z niego słabość. Jezus przyniósł na Urantię nowy sposób życia. Uczył nas nie opierać się złu, ale poprzez niego znaleźć tę dobroć, która skutecznie zniszczy zło. Przebaczenie Jezusa nie jest akceptacją; jest zbawieniem od potępienia. Zbawienie nie lekceważy złych uczynków; ono je naprawia. Prawdziwa miłość nie idzie na kompromis z nienawiścią ani jej nie przebacza; ona ją niszczy. Miłość Jezusa nigdy nie zadowala się zwykłym przebaczaniem. Miłość Mistrza zakłada rehabilitację, wieczne życie. Jest zupełnie poprawne mówić o zbawieniu jako o odkupieniu, jeśli macie na myśli tę wieczną rehabilitację.

188:5.3 (2018.2) Dzięki sile swej osobistej miłości do ludzi Jezus mógł przełamać władzę grzechu i zła. Wyzwalał tym samym ludzi do wybierania lepszej drogi życia. Jezus ukazał wyzwolenie od przeszłości, które samo w sobie zapowiadało tryumf przyszłości. W ten sposób przebaczenie zapewniało zbawienie. Piękno Boskiej miłości, raz w pełni przyjęte do ludzkiego serca, na zawsze niszczy urok grzechu i siłę zła.

188:5.4 (2018.3) Cierpienia Jezusa nie ograniczały się do ukrzyżowania. W rzeczywistości Jezus z Nazaretu spędził ponad dwadzieścia pięć lat na krzyżu prawdziwego i intensywnego śmiertelnego istnienia. Prawdziwa wartość krzyża polega na tym, że był to najwyższy i końcowy przejaw miłości Jezusa, pełne objawienie jego miłosierdzia.

188:5.5 (2018.4) Na milionach zamieszkałych światów, dziesiątki bilionów rozwijających się istot, które mogły ulec pokusie zaniechania moralnych zmagań i porzucić słuszną walkę wiary, raz jeszcze spojrzały na Jezusa na krzyżu, a potem poszły naprzód, zainspirowane widokiem Boga oddającego swoje wcielone życie poświęcającego się bezinteresownej służbie dla człowieka.

188:5.6 (2018.5) Tryumf śmierci na krzyżu jest podsumowany w duchu postawy Jezusa wobec tych, którzy go dręczyli. Jezus uczynił z krzyża wieczny symbol tryumfu miłości nad nienawiścią i zwycięstwa prawdy nad złem, kiedy się modlił: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. To poświęcenie dla miłości stało się zaraźliwe w całym rozległym wszechświecie; uczniowie przejęli je od swego Mistrza. Pierwszy nauczyciel jego ewangelii, który został wezwany do złożenia swojego życia w tej służbie, kiedy go kamienowali na śmierć, powiedział: „Nie policz im tego grzechu”.

188:5.7 (2018.6) Krzyż przemawia najmocniej do tego wszystkiego, co w człowieku najlepsze, gdyż objawia tego, który gotów był złożyć swoje życie w służbie dla bliźnich. Nikt nie może mieć większej miłości niż ta, żeby był gotów złożyć swe życie za swoich przyjaciół – a Jezus miał taką miłość, że gotów był złożyć swoje życie za swoich wrogów, miłość większą niż jakakolwiek znana dotąd na Ziemi.

188:5.8 (2019.1) Na innych światach, tak samo jak na Urantii, ten wzniosły widok ludzkiej śmierci Jezusa na krzyżu Golgoty poruszył uczucia śmiertelników, podczas gdy aniołów zaktywizował do najwyższego poświęcenia.

188:5.9 (2019.2) Krzyż jest najwyższym symbolem świętej służby, poświęcenia własnego życia dla dobra i zbawienia bliźnich. Krzyż nie jest symbolem poświęcenia niewinnego Syna Bożego zamiast winnych grzeszników, aby przebłagać gniew obrażonego Boga; pozostanie on jednak na zawsze, na Ziemi i w całym rozległym wszechświecie, najświętszym symbolem dobra, które obdarza sobą złych i tym samym ocala ich, dzięki takiemu właśnie poświęceniu z miłości. Krzyż jest symbolem bezinteresownej służby najwyższego rodzaju, najwyższego poświęcenia objawiającego się w pełnym oddaniu sprawiedliwego życia w służbie pełnionej z całego serca, a nawet w śmierci, śmierci na krzyżu. To właśnie widok tego wielkiego symbolu obdarzającego życia Jezusa prawdziwie inspiruje nas wszystkich, żeby iść i czynić podobnie.

188:5.10 (2019.3) Kiedy myślący mężczyźni i kobiety patrzą na Jezusa, jak oddaje swoje życie na krzyżu, raczej nie pozwolą sobie znowu narzekać, nawet podczas najbardziej bolesnych przeciwności życia, jeszcze mniej podczas drobnych szykan i wielu czysto fikcyjnych krzywd. Jego życie było tak wspaniałe, a jego śmierć tak pełna tryumfu, że wszystkich nas pociąga chęć wzięcia udziału w jednym i drugim. Istnieje naprawdę pociągająca moc w całym obdarzeniu dokonanym przez Michała, od jego dni młodzieńczych aż do tego, przytłaczającego widowiska jego śmierci na krzyżu.

188:5.11 (2019.4) Upewnijcie się zatem, że kiedy patrzycie na krzyż jako na objawienie Boga, nie patrzycie oczami człowieka prymitywnego ani też z punktu widzenia późniejszego barbarzyńcy, ponieważ jeden i drugi traktował Boga jako bezwzględnego Władcę, surowo karzącego i nieugięcie egzekwującego prawo. Upewnijcie się raczej, że widzicie w krzyżu ostateczny przejaw miłości i oddania Jezusa jego misji życiowej – obdarzenia śmiertelników jego rozległego wszechświata. Zauważcie w śmierci Syna Człowieczego punkt kulminacyjny odsłaniającej się Boskiej, Ojcowskiej miłości do jego synów śmiertelników. W ten sposób krzyż przedstawia oddanie dobrowolnego uczucia i obdarzenie dobrowolnym zbawieniem tych, którzy są gotowi przyjąć takie dary i takie oddanie. W krzyżu nie było niczego, czego wymagał Ojciec, a tylko to, co Jezus tak chętnie dał i czego nie chciał uniknąć.

188:5.12 (2019.5) Jeżeli człowiek nie może inaczej docenić Jezusa i zrozumieć znaczenia jego obdarzenia tej Ziemi, może przynajmniej zrozumie jego uczestnictwo w ludzkich cierpieniach. Nikt nigdy nie będzie obawiał się, że Stwórca nie zna natury czy też zakresu jego doczesnych cierpień.

188:5.13 (2019.6) Wiemy, że celem śmierci na krzyżu nie było pojednanie człowieka z Bogiem, ale rozbudzenie w człowieku świadomości wiecznej Ojcowskiej miłości i nieskończonego miłosierdzia jego Syna, oraz rozpowszechnienie tych uniwersalnych prawd na cały wszechświat.